Jak się modlić? Praktyczny przewodnik krok po kroku

Po co i jak mam się modlić, a w ogóle to o co chodzi w modlitwie? Jeśli nie znasz odpowiedzi na te pytania, to znaczy, że jeszcze nie wszedłeś na drogę dobrej modlitwy. Tak, jak samochód bez paliwa nie jest w stanie jechać, tak człowiek bez modlitwy jest w stanie iść ku Bogu. Chcesz wejść na tę drogę? Jeśli tak, to zaczynamy od samego początku.

modlitwa krok po kroku
Aby dojść do celu, trzeba wiedzieć dokąd się idzie. Aby umieć się modlić, trzeba wiedzieć czym jest modlitwa

Po co się modlić?

W sumie, jest to chyba najważniejsze pytanie, bowiem jeśli nie wiesz po co się modlić, to albo w ogóle nie będziesz się modlił, albo prędzej czy później porzucisz modlitwę. Dlaczego więc warto się modlić? Oto kilka ważnych powodów, które warto wziąć do serca:

  • Modlitwa zbliża do Boga

    Wszystko co jest używane zgodnie z celem dla jakiego zostało stworzone, działa dobrze. Jeśli telefon używam do rozmawiania, to działa właściwie, jeśli zaś zacznę nim wbijać gwoździe, to nie będę miał ani działającego telefonu, ani wbitego gwoździa. Dlaczego? Bo telefon został stworzony do rozmawiania, a nie wbijania gwoździ. Człowiek został stworzony, aby Boga poznawać, kochać, a po śmierci być z Nim na wieki w niebie. Bez modlitwy, czyli czasu spędzanego z Bogiem nie ma możliwości poznawania Go, jak dla samochodu nie ma możliwości jazdy bez paliwa. Dobra modlitwa zbliża do Boga, a im bliżej Boga, tym większy pokój w sercu, bo tym bliżej celu, dla jakiego zostałem stworzony.

  • Modlitwa wzmacnia siły duchowe, jest źródłem wewnętrznej harmonii

    Człowiek to organizm zarówno fizyczny, jak i duchowy. Jeśli swoje ciało źle karmisz, to ono słabnie, podobnie jest z duszą. Jeśli nie masz czasu na modlitwę, staje się ona coraz słabsza, a to ma wpływ na to, jak funkcjonujesz w codzienności. Gdy duch jest słaby, trudniej przychodzi wybieranie dobra i unikanie zła, słabnie też zdolność rozeznawania między nimi. Bez modlitwy ciężej się walczy z pokusami i stają się one bardziej intensywne, jak i trudniejsze do rozpoznania. Generalnie, jeśli duch jest mocny, góruje nad ciałem i jego popędami, jeśli zaś duch słabnie, ciało zaczyna górować nad duchem.

  • Modlitwa zawsze wraca do nas jako dobro.

    Modlitwa, czyli czas poświęcony Bogu zawsze wraca do nas jako dobro w tej czy innej postaci. Warto przytoczyć tutaj słowa św. Bonawentury, który mawiał, że „czas, który poświęcamy na modlitwę, Bóg zwróci nam z błogosławieństwami w naszych czynach”. Co ciekawe, wiele osób się boi Bożej sprawiedliwości, ale tak naprawdę, to jest ona wspaniała. Przecież dzięki niej to nawet najmniejsza sekunda przeznaczona dla Boga nie może pozostać bez nagrody, bez dobra, które do mnie wróci. Wynika to właśnie z Bożej sprawiedliwości. Im bardziej jestem hojny wobec Boga, tym bardziej Bóg jest hojny wobec mnie. On nie może mnie nie obdarować, gdy ja Go obdarowuję, gdy daję Mu swój czas, musiałby niejako zaprzeczyć samemu sobie, a tego nie może uczynić. Warto więc korzystać z tej pięknej cnoty Bożej sprawiedliwości właśnie na modlitwie.

  • Modlitwa pomaga uniknąć niepotrzebnych trudności

    Wielu zmagań w życiu codziennym nie unikniemy, przez wiele z nich rozwijamy się duchowo i osobowo, ale są też takie trudności, które mogą być nam oszczędzone. Często modlitwa jest poprzedzona bitwą, w której trzeba pokonać własną niechęć i lenistwo. Jeśli jednak wygrasz bitwę o modlitwę, Bóg za Ciebie wygra o wiele poważniejsze zmaganie, które jest przed tobą, a którego może nawet się nie spodziewasz. Pamiętaj, Bóg nie pozostawi bez nagrody żadnej bitwy wygranej dla Niego.

A co, gdy modlitwa nic nie daje?

Jeśli wydaje się Tobie, że modlitwa nic nie daje, to jesteś w błędzie. Kiedy zakończysz swoje życie na ziemi i staniesz przed Bogiem, zobaczysz całe swoje życie. Zobaczysz wówczas jak wiele dobra otrzymałeś przez to, że się modliłeś i jak wiele dobra mogłeś otrzymać gdybyś się modlił. Zobaczysz jak wiele zła zostało zabrane z twojego życia czy twojej rodziny przez to, że się modliłeś, ale też zobaczysz, jak wiele zła mogło być zabrane, gdybyś się więcej modlił. Skąd wiesz, że np. gdy jechałeś samochodem na drodze szybkiego ruchu, to zmęczony kierowca jadący z naprzeciwka nie miał właśnie zasnąć i “szturchnął” go anioł stróż dzięki twoim porannym i codziennym modlitwom? O takich i podobnych sytuacjach dowiesz się dopiero po śmierci, wielkie może być twoje zdziwienie, gdy to wszystko zobaczysz.

Generalnie nie stać człowieka na brak modlitwy. Wydaje się, że modląc się tracisz czas, gdy tak naprawdę tylko go zyskujesz. Jeśli nie chcesz się modlić bo ci szkoda czasu, to przyjdą trudności, przez które stracisz go jeszcze więcej i to nie dlatego, że Bóg nie chciał pomóc, ale dlatego, że po tą pomoc nie przyszedłeś, bo aby coś od kogoś odebrać, trzeba się z tym kimś spotkać, a tym właśnie jest modlitwa!

Jest całe mnóstwo też innych powodów, dla których naprawdę warto znajdować czas na modlitwę i się jej uczyć każdego dnia. Powyżej wymieniłem tylko kilka tych, które spontanicznie przychodzą mi do głowy, więcej o tym, dlaczego warto się modlić, można doczytać tutaj czy też innych miejscach dostępnych w sieci. Co zaś się tyczy skuteczności mojej modlitwy, w której o coś proszę, jeśli przez długi czas nie są one wysłuchiwane, warto poszukać przyczyn.

Załóżmy jednak, że powyższe argumenty jakoś trafiają i chcemy teraz zacząć swoją przygodę z modlitwą. Co należy zrobić? Najpierw trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: co to takiego ta modlitwa? Jak zrozumiesz, co jest celem, to będziesz umiał dobierać właściwe środki do jego osiągnięcia; aby więc wiedzieć jak się modlić, należy wyjaśnić czym owa modlitwa jest.

Czym jest modlitwa?

Jest tyle definicji modlitwy, że można się w nich pogubić. Gdybyśmy zapytali świętych, tych na których nawet powołuje się Katechizm Kościoła Katolickiego, to otrzymalibyśmy następujące odpowiedzi

“Modlitwa jest dla mnie wzniesieniem serca, prostym spojrzeniem ku Niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i radości”
Św. Tereska od Dzieciątka Jezus

“Modlitwa jest wzniesieniem duszy do Boga lub prośbą skierowaną do Niego o stosowne dobra”
Św. Jan Damasceński

Podkreślane jest tutaj owe wzniesienie serca lub duszy ku Bogu. Można więc innymi słowy napisać, że modlitwa to spędzanie czasu z Bogiem. Jest to chyba najprostsza definicja, która zamyka wszystkie inne.

Jak się modlić?

Skoro modlitwa to spędzanie czasu z Bogiem, to obejmuje ona dwa proste kroki:

1. Uświadom sobie, że nie jesteś teraz sam, w Twoim sercu jest żywa Osoba – Bóg.

2. Trwaj w tej świadomości, przebywaj z Bogiem jak z przyjacielem, jeśli to czynisz, to już się modlisz.

Wszystko inne jest dodatkiem, dostosowanym do danej chwili i sytuacji. Wydaje się to proste, ale w praktyce jest najczęściej wielką bitwą duchową.

A co ze słowami, czy są one ważne?

Tak, ale trzeba pamiętać, że słowa zawsze są czymś wtórnym, nigdy nie są istotą modlitwy. Słowa mają więc służyć mojej obecności przy Bogu, a nie ją zastępować. Jeśli moim sercem nie jestem przy Bogu, to tym bardziej nie będę przy Nim w słowach, które wypowiadam. Słowa nadają kształt mojej obecności przy Bogu, są sposobem mojego spędzania czasu z Nim, po to są właśnie wszystkie wypowiadane “formułki”. Abp Marek Jędraszewski bardzo trafnie opisuje kwestie modlitwy w poniższym filmiku.

Jaka modlitwa jest najlepsza?

Pamiętaj, że najlepsza modlitwa to ta, która przynosi najwięcej owoców w życiu. Jest to jak spędzanie czasu z osobą, w zależności od sytuacji dobierasz najlepszą formę kontaktu. Jeśli widzisz się z kimś osobiście, to nie piszesz do tej osoby sms’a, tylko mówisz bezpośrednio; gdy kontakt bezpośredni jest utrudniony, wtedy szukasz innych form, np. przez sms, przyjaciół itd. Innymi słowy, najlepsza forma modlitwy to taka, która najbardziej pomaga w byciu z Bogiem w danej sytuacji.

Dobrze, to teraz jak najlepiej modlić się w praktyce?

Oto kilka przykładów, jak może wyglądać modlitwa w różnych sytuacjach:

  • Jestem w pracy

    Możesz wykonywać czynności zawodowe w obecności Jezusa. To trochę tak, jak czasem przychodzi ktoś do ciebie i w jego towarzystwie wykonujesz obowiązki, podobnie tutaj, wyobraź sobie, że obok Ciebie, albo w Twoim sercu, jest żywy Pan Jezus i z Nim i dla Niego wykonuj te obowiązki. Święci, np. św. Faustyna modliła się często w ten sposób, że najprostsze rzeczy czyniła w świadomości, że Jezus jest obok i w sercu wzbudzała intencje: “dla Ciebie Panie Jezu”. Stało się to źródłem ogromnej ilości duchowych darów, które otrzymywała dla siebie i innych.

  • Jestem na spacerze lub w drodze do pracy/sklepu itd.

    Wtedy zamiast myśleć o głupotach, poświęć choć trochę czasu na rozmowę z Bogiem. Gdybyś szedł z przyjacielem, pewnie zacząłbyś rozmawiać o pracy, ten temat może stać się Twoją modlitwą. Jeśli nie masz tematu lub pragnienia rozmowy, przydają się wówczas formułki (tzw. modlitwy ustne) możesz więc odmówić tajemnicę różańca, koronkę do Bożego miłosierdzia czy jakąkolwiek inną modlitwę. Jeśli zaś zupełnie nie masz chęci do rozmowy czy modlitwy ustnej, po prostu przejdź te parę kroków w świadomości, że On jest obok lub w Twoim sercu, po prostu pobądź trochę czasu z Panem Jezusem.

    Pamiętaj, modlitwa zawsze wraca do nas jako dobro, a myślenie o głupotach nigdy! Nie warto więc tracić cennego czasu w drodze do/z pracy czy spacerze na myślenie o rzeczach, z których nic nie wynika.

  • Jestem w domu, ale mam mnóstwo zajęć

    Tutaj jest podobnie jak w pracy, wykonuj swoje zadania domowe w Bożej obecności. Wzbudzaj też intencję nawet w prostych czynnościach np. obierasz ziemniaki z myślą “dla Ciebie Panie Jezu” i obieraj najlepiej jak potrafisz 🙂 Pamiętaj, że jest to metoda wielu świętych, która przynosiła wielkie owoce w ich życiu duchowym. Zobacz, gdy rodzic dostanie marnie narysowany kwiatek, ale wykonany z miłości przez swoje malutkie dziecko, to ten rysunek staje się dla rodzica wielkim skarbem. Intencja czyni proste rzeczy wielkimi. Warto tutaj przytoczyć słowa św. Teresy z Lisieux: “Podniesienie szpilki z powodu miłości może kogoś nawrócić! Cóż za tajemnica! Ach, tylko Jezus może nadać taką wartość temu, co czynimy, kochajmy Go więc ze wszystkich sił”.

  • Jestem w domu i mam chwilkę

    Możesz usiąść/uklęknąć i porozmawiać z Jezusem o tym co jest w twoim sercu, tak jak rozmawiasz z przyjacielem lub po prostu w ciszy pobyć z Nim, trochę jak starsi i dobrzy małżonkowie na ławeczce w parku – rozmowa już nie jest im potrzebna, wystarczy świadomość bycia razem.
    Jeśli jednak chcesz coś mówić, ale nie masz tematu do rozmowy, czujesz oschłość, możesz skorzystać z modlitw tzw. ustnych, czyli formułek, które pomagają w takich sytuacjach. Dają one „temat” rozmowy, wypowiadając je dodaj do tego swoje serce i skieruj te słowa do Boga, który jest przy Tobie.

  • Jak modlić się formułkami?

    Jeśli chcesz do kogoś mówić, to normalne jest, że ta osoba powinna być obok lub powinieneś posiadać z nią łączność telefoniczną. Podobnie jest z modlitwą formułkami (tzw. modlitwą ustną), stań ze świadomością duchowej obecności tej osoby do której chcesz skierować swoje słowa i w jej towarzystwie i do niej zacznij je wypowiadać. Świat duchowy mimo, że niewidzialny, jest realny. Mieszkańcy nieba to realne osoby, dla których przeszkody fizyczne nie stanowią trudności, jeśli się do nich świadomie zwracasz to zawsze są przy tobie, więc bądź przy nich i zwracaj się do nich. Jeśli więc modlisz się np. litanią do Matki Bożej, to stań w jej obecności, wyobraź sobie że jest obok i do Niej się zwracaj. Podobnie z innymi świętymi, do których się zwracasz z prośbą o wstawiennictwo. Jeśli odmawiasz Różaniec, to bądź obecny duchem w medytowanych i odmawianych tajemnicach czyli najważniejszych momentach życia Jezusa i Maryi. Pamiętaj, że kluczem nie są słowa, one tylko tworzą klimat, najważniejsze jest serce obecne przy osobie do której się zwracasz

Jaka postawa na modlitwie będzie najlepsza?

Taka, która będzie pomagać w modlitwie. Trzeba pamiętać, że postawa ma służyć mi, nie ja postawie. Jak jadę tramwajem, to uklęknięcie i rozpoczęcie modlitwy raczej wprowadzi mnie w wewnętrzne napięcie i mówienie sobie, że teraz “Pan Bóg więcej punktuje, bo klęczę” jest błędem. “Punktacja” Pana Boga polega na moim sercu, które jest z Nim, a nie na pozycji, jaką mam. Postawa ma pomagać mojemu sercu trwać przy Panu Bogu, jeśli nie pomaga, a przeszkadza, trzeba po prostu ją zmienić. Wszystko zależy od sytuacji. Jestem w domu mam czas i spokój, czy też jak jestem w kaplicy to mogę uklęknąć, bo ta postawa pomaga mi stanąć w pokorze przed Bogiem; gdy robię dłuższą medytację z Pismem Świętym to raczej usiądę, bo ból kolan nie pomaga w rozważaniach; jestem na spacerze, to modlę się sercem idąc. Generalnie, przy wyborze postawy warto wracać do tego, co jest celem modlitwy i wybierać środki, które temu celowi służą i rezygnować z tych, które mnie od niego oddalają.

Dlaczego tak trudno mi się skupić i modlić?

Nieprzyjaciel doskonale wie, jak wiele traci gdy spędzamy czas z Bogiem, stąd używa dosłownie wszelkich możliwych środków, aby moją uwagę od Boga odwrócić. Tak naprawdę, walka duchowa na modlitwie jest dobrym znakiem, bo jeśli zły duch nie daje nam spokoju, to znak, że nasze serce nie należy do niego. Jak mawiał pewien święty, że jeśli słyszysz odgłos broni i ponosisz trud walki, to się ciesz, bo to znaczy, że twoje miasto jeszcze nie jest zdobyte przez nieprzyjaciela.

Co więc takiego się dzieje na modlitwie?

Dobro otrzymywane na modlitwie sercem przy Bogu jest ogromne. Wymienię tylko kilka owoców modlitwy o których warto wiedzieć:

  • Leczą się nasze zranienia duchowe

    Idąc przez życie nie unikniemy zranień, czy to otrzymanych czy zadanych przez nas innym. Dzięki modlitwie one szybciej się goją przez co mają mniejszy negatywny wpływ na nasze codzienne życie.

  • Poznajemy Boga osobowego i zbliżamy się do Niego

    W myśl zasady, kto z kim przystaje, takim się staje. Św. Ojciec Pio mawiał, że w książkach szukamy Boga, ale na dopiero na modlitwie Go odnajdujemy. Wiedzieć dużo o kimś nie oznacza znać kogoś. A nie ma innej możliwości poznania kogoś, jak tylko spędzanie z tą osobą czasu, a przecież modlitwa to bycie z Bogiem.

  • Stajemy się mniej dostępni dla złego ducha, a bardziej dostępni dla Boga

    Wybierając dobro i modlitwę zbliżamy się do Boga i jednocześnie oddalamy od nieprzyjaciela. Nie znaczy to, że nie mamy pokus, że zło przestaje nas dotykać. Im bliżej Boga, tym więcej mamy sił duchowych do zdecydowanej walki z nieprzyjacielem, a jego pokusy przestają być tak silne i intensywne. Większy jest też wpływ aniołów na nasze życie, a mniejszy demonów.

  • Rozwija się zmysł wiary

    Idąc za myślą św. Tomasza z Akwinu, dzięki wierze jesteśmy w stanie widzieć Bożymi oczyma to, co nas otacza i spotyka, wiara przybliża nas do poznania Bożego. Innymi słowy, dostrzegamy Boże prowadzenie w tym, co do tej pory mogło wydawać się jakimś przypadkowym zbiegiem okoliczności. Dzięki wierze zaczynamy widzieć sens tam, gdzie do tej pory tego sensu nie widzieliśmy, a to wszystko w miarę rozwoju zmysłu wiary. Wiara też wprowadza pokój do naszego serca pomimo zmagań, które przeżywamy, ponieważ widzimy je w pełniejszym świetle.

  • Poprawia się zdolność rozeznawania, między tym co w danej sytuacji jest złe, dobre czy bardziej dobre

    Każdego dnia stajemy przed ogromną ilością decyzji, które należy podejmować. Dla osób nawróconych w miarę łatwo jest rozróżniać między tym, co w sposób oczywisty jest dobre, a co złe, jednak rozeznanie między tym, co w danej sytuacji jest dobre od tego co bardziej dobre, jest już o wiele trudniejsze. Na modlitwie uczymy się rozeznania, tego co Jezus by zrobił w tej sytuacji. Gdy uczeń np. Malarstwa, spędza dużo czasu z mistrzem, łatwiej jest mu rozpoznać styl swojego mistrza od stylu innych osób.

  • Nabieramy sił duchowych do pójścia w stronę dobra

    Rozeznać dobro, które należy wykonać to jedno, ale czasem pójść tą drogą jest o wiele trudniej. Dzięki modlitwie nabieramy sił do wykonania dobra, które rozeznaliśmy i uniknięcia zła w które często z łatwością się pchamy.

Wszystko to dzieje się stopniowo, powoli i w sposób nieświadomy dla modlącego się. Niestety, brak natychmiastowych efektów modlitwy jest to często wykorzystywany przez nieprzyjaciela, który lubuje się w podawaniu takich myśli jak “zostaw tę modlitwę, nic to nie daje, szkoda cennego czasu”. Jednak osoby, które dobrze i wytrwale się modlą, zmieniają się, choć często sami tego nie widzą. Rodzice, gdy dużo czasu spędzają z malutkim dzieckiem, nie widzą jak ono rośnie, ale znajomi, którzy raz na jakiś czas przychodzą, już te zmiany widzą. To, że czegoś nie widzimy, nie znaczy, że tego nie ma. Jeśli sercem na modlitwie trwam przy Bogu, to owoce na pewno przyjdą.

Dobrze, ale gdy zaczynam modlitwę, moja uwaga ucieka od Boga. Jak z tym sobie radzić?

Nieprzyjaciel jeśli przegrał bitwę o modlitwę, przystępuje do ataku na jej jakość i tutaj, niestety, często odnosi duże zwycięstwa. Sercem modlitwy jest obecność przy Bogu. Zły duch więc próbuje odwrócić naszą uwagę od Boga, zniszczyć moją świadomość trwania przy Nim, jeśli to mu się uda modlitwa staje się martwym słowem, jak ciało bez serca.

„Gdzie nie ma pokusy, nie ma modlitwy”
św. Augustyn

Trzeba też wiedzieć, że rozproszenia nie zawsze szkodzą modlitwie, one mogą nawet podnosić jej wartość. Wyobraź sobie, że rozmawiasz z kimś i nagle do ciebie dzwoni telefon. Wyciągasz komórkę i od razu wyłączasz wracając do rozmowy. Jak się czuje rozmówca? Rozmówca poczuje się ważny i “zapunktujesz” przez to, że wybrałeś rozmowę z nim, zamiast z tą osobą, która dzwoniła. Gdyby jednak sytuacja była taka, że rozmawiasz z kimś, dzwoni telefon, a ty odbierasz go i ignorujesz pierwszego rozmówcę, to jak on się czuje? Chyba niezbyt będzie mu miło, widząc, że wyżej cenisz rozmowę telefoniczną niż spotkanie z nim. Podobnie jest z rozproszeniami, same w sobie nie są złe, mogą one podnieść wartość naszej modlitwy, kluczem jest jednak to, co my z nimi robimy, gdy przychodzą.
Podstawowym błędem popełnianym szczególnie przez osoby, które dopiero zaczynają się modlić, jest zamartwianie się tym, że na modlitwie przychodzą rozproszenia i pokusy. Jeśli przychodzi rozproszenie, a ja w momencie, gdy je rozpoznałem, wracam do modlitwy, to nabiera ona jeszcze większej wartości. To chyba musi doprowadzać nieprzyjaciela do wściekłości, bo to co używa on do niszczenia naszej modlitwy, wykorzystujemy na naszą korzyść, do wyciągania z niej jeszcze większych owoców. Co więc robić gdy przychodzą pokusy i rozproszenia? Ze spokojem i bez irytacji wracać do modlitwy – jest to najlepsza metoda. Więcej informacji o samych rozproszeniach, czym są i jak do nich podchodzić możemy znaleźć tutaj.

Czy taka modlitwa pełna rozproszeń jest ważna?

Im bardziej świadomie i dobrowolnie ulegam rozproszeniom i z własnej woli trwam w nich, tym mniej czerpię z modlitwy. Wtedy nasza modlitwa nie to, że nie ma wartości, ma, bo zawsze jest to ofiara z mojego czasu, który dałem Bogu, jednak jest różnica w otrzymaniu 1% zamiast 100% łask które Bóg chciał mi ofiarować na modlitwie. Nie jest to wina Boga, który nie chce dawać, ale moja, bo nie chcę przyjmować, ponieważ aby coś od kogoś odebrać, trzeba się z nim spotkać.

A jeśli po prostu nie chce mi się modlić?

Większość ludzi, gdyby modliła się tylko wtedy, gdy ma na to ochotę, to najczęściej by się nie modliła. O dobro trzeba walczyć, zło zazwyczaj przychodzi bez większego wysiłku – podobnie jest z kwiatami, żeby były piękne to trzeba je pielęgnować, chwasty natomiast rosną same. To, że modlitwa jest połączona ze zmaganiem się ze sobą, nie ulega wątpliwości, ale im większa bitwa tym większe zwycięstwo. Głównym błędem jest zaprzestanie modlitwy z powodu braku ochoty, a to właśnie wtedy najbardziej jej potrzebujemy. Gdy organizm fizyczny jest chory i ma wysoką temperaturę, wtedy nie ma ochoty jeść, ale czy to znaczy, że tego pokarmu nie potrzebuje? Właśnie wtedy jest on najbardziej potrzebny, żeby mieć siłę do walki z chorobą. Podobnie jest z organizmem duchowym, to że nie mam pragnienia modlitwy nie znaczy, że jej nie potrzebuję, zazwyczaj bowiem jest zupełnie odwrotnie – potrzebuję jej najbardziej. Warto trzymać się stałych praktyk modlitewnych nie tylko wtedy, gdy przychodzi mi to z ochotą i łatwością, ale też, a nawet przede wszystkim, gdy przychodzi to z trudem i zmaganiem.

potrzeba modlitwy

 

Ile czasu mam się modlić?

Ilość czasu w ciągu dnia, który warto przeznaczać na modlitwę, zależy od etapu na którym się jest w duchowej drodze ku Bogu. Modlitwa dla duszy jest tym, czym pokarm dla ciała. Innej ilości pokarmu potrzebuje niemowlę, innej małe dziecko, a jeszcze innej młodzieniec czy dorosły człowiek. Rożni się tutaj nie tylko ilość, ale też i rodzaj – niemowlęciu nie damy mięsa, a z kolei dorosły nie nasyci się papką dla niemowląt. Podobnie jest z rozwojem duszy, w zależności od etapu rozwoju, inna jest potrzeba czasu przeznaczonego na modlitwę. Dobrym znakiem jest stopniowe zwiększanie czasu na modlitwę.

Od czego zacząć?

Od rzeczy najprostszych, ale systematycznych – to jest najważniejsze. Lepszy jest skromny posiłek, ale codziennie, niż wielka uczta raz w tygodniu. Pamiętam, jak będąc jeszcze w liceum, na początku duchowej drogi, szkoda mi było czasu na modlitwę w domu, ale wpadłem na taki pomysł, że przecież jak idę do szkoły, to zamiast myśleć o głupotach to może lepiej będzie się pomodlić. Tak też idąc zacząłem odmawiać 10 Zdrowaś Maryjo – jedną tajemnicę różańcową. Po pewnym czasie tak mi to weszło w krew, że nawet źle się czułem bez tej jednej tajemnicy i po jakimś czasie spróbowałem dodać kolejną. Stopniowo zacząłem zwiększać ilość czasu spędzanego na modlitwie, co stało się siłą napędową do dalszego rozwoju duchowego i wzrostu wiary, dzięki której zacząłem inaczej patrzeć na swoją codzienność. Od tej prostej tajemnicy różańcowej, rozpoczęła się moja świadoma podróż do Boga. Kluczem nie są więc wielkie postanowienia, ale zaczynanie od drobnych, ale systematycznych, osobiście polecam rozpoczęcie od jednej tajemnicy różańca – sprawdzone 🙂

Ks. Krzysztof Śniadoch SAC

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Podaj swoje imię